Dlaczego Twój mózg potrzebuje więcej czasu na odpoczynek

Dlaczego Twój mózg potrzebuje więcej czasu na odpoczynek

Co jakiś czas w ciągu tygodnia pracy - zazwyczaj około trzeciej po południu - znajomy ból zaczyna przeszywać moje czoło i gromadzić się w skroniach. Blask ekranu komputera wydaje się nagle wzmagać. Mój wzrok śledzi kontur tego samego zdania dwa lub trzy razy, ale nie udaje mi się wydobyć jego znaczenia. Nawet jeśli zaczynałem dzień bez obaw, przebrnięcie przez moją stale rosnącą listę opowiadań do napisania i zredagowania, e-maili do wysłania i odpowiedzi oraz dokumentów do przeczytania wydaje się równie daremne, jak wspinanie się na górę, która nieustannie wyrzuca w górę nowe kamienie. Jest jeszcze tyle do zrobienia - tyle pracy, którą naprawdę lubię - ale mój mózg mówi mi, żebym przestał. Jest przepełniony. Potrzebuje trochę czasu na odpoczynek.

Pisarz freelancer i nauczyciel medytacji Michael Taft doświadczył swojej własnej wersji mózgowego zatłoczenia. "W normalnym dniu pracy we współczesnej Ameryce, jest poczucie, że tak wiele przychodzi na ciebie na raz, tak wiele do przetworzenia, że po prostu nie możesz sobie z tym wszystkim poradzić" - mówi Taft. W 2011 roku, podczas finalizowania planów przeprowadzki z Los Angeles do San Francisco, postanowił zrobić sobie wyjątkowo długą przerwę od pracy i zwykłego szału życia. Po sprzedaniu domu i spakowaniu wszystkich swoich rzeczy do magazynu, udał się do małej wiejskiej społeczności Barre, Mass., około 100 kilometrów na zachód od Bostonu, gdzie co roku ludzie gromadzą się na trzymiesięczny "maraton medytacyjny".

Taft był już wcześniej na podobnych odosobnieniach, ale nigdy na tak długich. Przez 92 dni mieszkał w ośrodku Insight Meditation Society's Forest Refuge, nie odzywając się do nikogo ani słowem. Większość czasu spędzał medytując, ćwicząc jogę i spacerując po polach i ścieżkach w okolicznych farmach i lasach, gdzie napotkał tratwy indyków skaczących z gałęzi, a raz zauważył wydrę grasującą na bagnach. Stopniowo, jego umysł zdawał się porządkować zaległe, nieprzetworzone dane i opróżniać się z nagromadzonych trosk. "Kiedy udajesz się na takie długie odosobnienie, pojawia się pewien podstawowy poziom napięcia psychicznego i zajętości, który całkowicie znika" - mówi Taft. "Nazywam to moim 'umysłem, który nie jest pełny'. Obecnie tempo życia nie pozwala na wystarczającą ilość czasu, aby wszystko się uspokoiło."

Wielu ludzi w Stanach Zjednoczonych i innych krajach uprzemysłowionych z całego serca zgodziłoby się z sentymentami Tafta, nawet jeśli nie są tak zaangażowani w medytację. Badanie LexisNexis z 2010 roku przeprowadzone wśród 1700 pracowników umysłowych w Stanach Zjednoczonych, Chinach, RPA, Wielkiej Brytanii i Australii wykazało, że pracownicy spędzają średnio ponad połowę dnia pracy na otrzymywaniu informacji i zarządzaniu nimi, zamiast wykorzystywać je do wykonywania swojej pracy; połowa badanych pracowników wyznała również, że zbliża się do punktu krytycznego, po przekroczeniu którego nie będą w stanie poradzić sobie z zalewem danych. W przeciwieństwie do Unii Europejskiej, która nakazuje 20 dni płatnego urlopu, w Stanach Zjednoczonych nie ma żadnych przepisów federalnych gwarantujących płatny czas wolny, zwolnienia lekarskie czy nawet przerwy na święta narodowe. W Holandii typowe jest 26 dni urlopu w danym roku. W Ameryce, Kanadzie, Japonii i Hong Kongu pracownicy mają średnio 10 dni wolnego każdego roku. Mimo to, badanie przeprowadzone przez Harris Interactive wykazało, że pod koniec 2012 roku Amerykanie mieli średnio dziewięć niewykorzystanych dni urlopu. W kilku badaniach Amerykanie przyznali, że obsesyjnie sprawdzają i odpowiadają na e-maile od swoich kolegów lub czują się zobowiązani do wykonania jakiejś pracy pomiędzy pływaniem kajakiem wokół wybrzeża Kauai a nauką wymowy humuhumunukunukuapua'a.

Podsumowując, Amerykanie i ich mózgi są pochłonięte pracą przez większość czasu. Na przestrzeni dziejów ludzie przeczuwali, że takie purytańskie oddanie wiecznej zajętości w rzeczywistości nie przekłada się na większą produktywność i nie jest szczególnie zdrowe. A co, jeśli mózg potrzebuje znacznego przestoju, by zachować pracowitość i generować najbardziej innowacyjne pomysły? Bezczynność to nie tylko wakacje, pobłażliwość czy przywara; jest tak niezbędna dla mózgu, jak witamina D dla ciała, a pozbawieni jej cierpimy na umysłową przypadłość tak szpecącą jak krzywica" - napisał w "The New York Times" eseista Tim Kreider. "Przestrzeń i spokój, które zapewnia bezczynność, to warunek konieczny, by stanąć z boku życia i zobaczyć je w całości, by tworzyć nieoczekiwane połączenia i czekać na dzikie letnie błyskawice inspiracji - to, paradoksalnie, warunek konieczny, by wykonać jakąkolwiek pracę".

Podając argumenty za koniecznością umysłowego przestoju, możemy teraz dodać przytłaczającą ilość empirycznych dowodów do intuicji i anegdot. To, dlaczego dawanie naszym mózgom przerwy od czasu do czasu jest tak ważne, staje się coraz bardziej jasne w różnorodnym zbiorze nowych badań dotyczących: nawyków pracowników biurowych i codziennej rutyny niezwykłych muzyków i sportowców; korzyści płynących z wakacji, medytacji i czasu spędzonego w parkach, ogrodach i innych spokojnych przestrzeniach na świeżym powietrzu; oraz tego, jak drzemka, relaks podczas czuwania i być może sam akt mrugania może wyostrzyć umysł. Dotychczasowe badania wyjaśniają jednak, że nawet kiedy się relaksujemy lub śnimy, mózg tak naprawdę nie zwalnia ani nie przestaje pracować. Raczej - tak jak olśniewający wachlarz molekularnych, genetycznych i fizjologicznych procesów zachodzi głównie lub nawet wyłącznie wtedy, gdy śpimy w nocy - wiele ważnych procesów umysłowych wymaga tego, co nazywamy przestojem i innymi formami odpoczynku w ciągu dnia. Przestój uzupełnia zapasy uwagi i motywacji w mózgu, zachęca do produktywności i kreatywności, a także jest niezbędny zarówno do osiągnięcia najwyższych poziomów wydajności, jak i po prostu do tworzenia stabilnych wspomnień w życiu codziennym. Wędrujący umysł odrywa nas od czasu, dzięki czemu możemy wyciągać wnioski z przeszłości i planować przyszłość. Chwile wytchnienia mogą być nawet konieczne, aby utrzymać kompas moralny w dobrym stanie i zachować poczucie własnej wartości.